Żółwin, mazowieckie Żółwin, mazowieckie

poniedziałek, 17 grudnia 2018

o wsi Żółwin, mazowieckie z przeszłości Żółwin, mazowieckie aktualności Żółwin, mazowieckie wspólne sprawy Żółwin, mazowieckie relaks Żółwin, mazowieckie OSP Żółwin, mazowieckie za miedzą

Z przeszłości

CHLEB POD KLUCZEM

Przed wojną Żółwin był pełen dzieci. Siódemka, ósemka w jednej rodzinie nie była czymś niezwykłym - wspomina JÓZEF GRZEJSZCZAK, od prawie 90 lat mieszkaniec Żółwina.

 - Piszemy Wspomnienia



Nie wiem, kiedy moi przodkowie pojawili się w Żółwinie. Na pewno z Żółwina pochodzili dziadkowie. Dziadek – nie pamiętam jego imienia – miał około czterdziestu mórg. Podzielił je między dwóch synów – mojego ojca Stanisława i stryja Jana. Dwaj bracia spłacili siostrę, która wyszła za mąż i przeniosła się do Kań.

Żółwin płonie

Urodziłem się 28 listopada 1924 r. w drewnianym domu, który znajdował się przy obecnej ulicy Nadarzyńskiej 43. Po dawnych zabudowaniach pozostały tam jeszcze resztki naszej kamiennej obory. Nie pamiętam domu, w którym przyszedłem na świat. Spalił się w 1929 r., w czasie największego za mojej pamięci pożaru wsi. Sam się do niego przyczyniłem. Bawiłem się na naszym podwórku z innymi dziećmi, było nas chyba dziesięcioro. Postanowiliśmy urządzić ognisko w stercie kamieni. Ogień przeniósł się na drewnianą komórkę, a potem na inne domy kryte strzechą. Bardzo się przestraszyliśmy i uciekliśmy. Do pożaru przyjechała straż konna z Brwinowa. Z dymem poszło kilka chałup, nadpalił się duży, czteroizbowy dom stryja Jana. Pożar przyspieszył naszą przeprowadzkę. Rodzice wybudowali nowy murowany dom i drewniane zabudowania gospodarcze na wysokości obecnej ulicy Południowej 14, tę okolicę nazywano wówczas Brzeziną.

Miałem trzy siostry i brata. Niektóre rodziny były jeszcze liczniejsze. Józef Matusiak miał piętnaścioro dzieci, troje umarło, dwanaścioro się wychowało. Pamiętam, jak z workiem na plecach przychodził z Podkowy z chlebem. Widziałem w domach kolegów ich ojców, którzy kroili chleb i dawali po pajdzie ustawionym w kolejce dzieciom. Potem chowali resztę bochna do komórki i zamykali ją na klucz. W moim domu chleb zawsze był pod ręką, nie chodziliśmy głodni.

Krowy przed szkołą

Dzieci, które miały buty, chodziły do szkoły, a te, które nie miały, siedziały w domu. Ja miałem buty, zrobiłem cztery klasy w szkole w domu Górczyńskich (zachowany budynek przy obecnej Słonecznej 10). Uczyła mnie starsza nauczycielka z Milanówka. Piątej klasy nie zaliczyłem i rzuciłem szkołę. Rodzice mnie do niej nie pędzili, za to gnali na pastwisko. Pasłem krowy do szesnastego roku życia. Mieliśmy szesnaście mórg pola, siedem krów, kilka świń, kury, konia. Mleko odbierali codziennie żona lub brat Józefa Górczyńskiego. Zebrane w Żółwinie mleko rozwozili do domów w Podkowie i Brwinowie. Ojciec co wtorek i piątek wstawał o czwartej rano, zaprzęgał konia do wozu wypełnionego ziemniakami i zbożem. Jechał nim na duży targ do Pruszkowa - teraz w tym miejscu stoją bloki. Razem z bratem pomagaliśmy rodzicom w gospodarstwie, siostry chodziły na posługi do domów w Podkowie i Brwinowie. Pracowały pod dachem, nie były narażone na spiekotę, deszcz. Mogły nająć się do majątku Natansona, ale robota w polu była cięższa i brudniejsza.

Przed sklepikiem

Wielką atrakcją we wsi był sklep (przy obecnej Nadarzyńskiej 72). Należał do Szpaka z Książenic, niedługo przed wojną sklep odkupiła jego siostra, która wyszła za mąż za Jana Staszewskiego z Żółwina. Szpak wrócił do Książenic, a sklep prowadzili Staszewscy. Mężczyźni kupowali alkohol, pili go często w pobliżu. W soboty rozkładali się na pobliskich łąkach i grali w karty na pieniądze. Ja w sklepie kupowałem cukierki i ciastka. Pieniądze na słodycze zarabiałem sam. Rwałem konwalie, robiłem bukiety i sprzedawałem je po 30-50 groszy wychodzącym z kolejki w Podkowie letnikom. Za niesienie walizki ze stacji kolejki do drewnianych pensjonatów przy Parkowej brałem złotówkę. Wynajmowałem się też do kopania ogródków w Podkowie. W niedzielę grałem w piłkę, kąpałem się w stawie – na Kopanej lub przy obecnej Nadarzyńskiej (chodzi o zasypane stawy na wysokości domów 74 i 72A).







barometr

Jakie jest twoje ulubione miejsce spacerów?

Las Młochowski
Teren ANR przy Szkolnej
Podkowa Leśna
Las między Słoneczną a Szkolną



podpatrzone






partnerzy   |   kontakt

Żółwin pl - serwis internetowy mieszkańców Żółwina - © 2018 IKE - Usługi Literackie


Warning: Unknown: Your script possibly relies on a session side-effect which existed until PHP 4.2.3. Please be advised that the session extension does not consider global variables as a source of data, unless register_globals is enabled. You can disable this functionality and this warning by setting session.bug_compat_42 or session.bug_compat_warn to off, respectively in Unknown on line 0