Żółwin, mazowieckie Żółwin, mazowieckie

poniedziałek, 17 grudnia 2018

o wsi Żółwin, mazowieckie z przeszłości Żółwin, mazowieckie aktualności Żółwin, mazowieckie wspólne sprawy Żółwin, mazowieckie relaks Żółwin, mazowieckie OSP Żółwin, mazowieckie za miedzą

Z przeszłości

ŻÓŁWIN POD STRZECHĄ

Pan Czesław Cackowski przyjął nas w kuchni swego domu przy ulicy Południowej. Słuchaliśmy jego wspomnień w towarzystwie pary spoglądającej z zawieszonego na ścianie ślubnego portretu: młodej kobiety i mężczyzny w wojskowej maciejówce i mundurze z początku lat 20. XX w. To rodzice p. Czesława: Marianna i Jan.

- Ojca za zaborów wzięli do carskiego wojska. W czasie wojny walczył nad jakąś rzeką z Niemcami. Opowiadał, że pewnego ranka ruszyli do ataku, a z niemieckiej strony jakiś Polak krzyknął - Zaś wyszli, my wam pokażem dzisiaj! Po rewolucji w Rosji wojsko ojca rozwiązano, wrócił do domu. Zaraz potem zmobilizowano go do armii Piłsudskiego, walczył w wojnie z bolszewikami. Służył pięć lat, w tym czasie ożenił się z mamą.

 - Piszemy Wspomnienia



Dom stał przy domu

Urodziłem się w 1928 r. na tak zwanej wsi – Żółwin wtedy sięgał od dzisiejszego skrzyżowania Nadarzyńskiej z Kasztanową do obecnego sklepu (przy Nadarzyńskiej 55 - uzupełnienia w nawiasach pochodzą od redakcji). W tym miejscu stał ostatni budynek. Tu mieszkali przed komasacją dziadkowie mojej żony – Jan i Eleonora Marchwiakowie. Wszystkie domy były drewniane, większość miała po jednej izbie. Cała wieś była pod strzechą. Dom stał przy domu, wieś była bardzo skupiona, a działki tak wąskie, że aby wjechać na podwórko wozem, trzeba było go samemu wpychać. Prąd mieli tylko w pałacu – Henryk Natanson pociągnął linię z Podkowy. Wieś świeciła lampami naftowymi.

Dzisiejsza ulica Nadarzyńska była nieutwardzoną drogą, w czasie roztopów i większych opadów trudno było nią przejść. Woda z zasypanego obecnie stawu (na wysokości Nadarzyńskiej 74 i 72A) wylewała się na drogę. Latem kąpaliśmy się w nim, nie przejmując się załatwiającymi się na brzegu krowami. Niedaleko stawu w istniejącym do dziś domu (przy Nadarzyńskiej 72) mieścił się przed wojną sklep Jana Staszewskiego. Kupowało się w nim cukier, mąkę, bułki. Dla mnie największym przysmakiem były landrynki. Do tego sklepu stryjek – Stanisław Cackowski - wysyłał mnie po wódkę. Pasłem krowy, tam gdzie dziś jest straż – wtedy był to dzierżawiony przez nas od Natansona teren z drzewami owocowymi. W pobliżu – przy obecnym skrzyżowaniu Nadarzyńskiej ze Szkolną - stała bardzo stara kuźnia. Lubiłem do niej zaglądać, podobnie jak stryjek, który w niej przesiadywał razem z kowalem Franciszkiem Sitarskim. Stryjek mi dawał pieniądze i mówił: - Czesiek, leć do sklepu po ćwiarteczkę. Latałem i przynosiłem, a oni w kuźni opróżniali flaszeczkę. Kuźnia sąsiadowała z dawnym traktem, który szedł przez Starą Wieś i Kopaną. Przy tym trakcie – niedaleko dzisiejszego skrzyżowania Słonecznej i Południowej - stała kiedyś karczma. Wiem to od ojca.

Prawdopodobnie pierwszym Cackowskim w Żółwinie był mój dziadek Józef, który ożenił się z miejscową dziewczyną Antoniną Nosecką – mieszkali obok majątku. Ja przyszedłem na świat w starym domu babci ze strony mamy – Franciszki Szymczak, pochodziła z Pruszkowa. Jej dom stał po południowej stronie Nadarzyńskiej – jakieś 50 metrów od Kasztanowej. Tu mieszkali moi rodzice w pierwszych latach po ślubie. Dom, podobnie jak sąsiednie, stał szczytem do drogi. Wchodziło się najpierw do komory, takiej spiżarni, a z niej do jedynej izby w chałupie. Na glinianej podłodze stał stół, krzesła, jakaś szafka i duże drewniane łóżko z wysokimi oparciami, siennikami wypełnionymi słomą, poduchami i pierzynami z pierza. Zapamiętałem ten dom z późniejszego okresu, kiedy mieszkała w nim siostra mamy. Gdy miałem osiem miesięcy, przeprowadziliśmy się z babcią, rodzicami i dwiema starszymi siostrami do nowego, murowanego domu przy obecnej ulicy Południowej, w którym mieszkam do dziś. Wtedy to miejsce nazywano "polem pod Koponą".

To pole dostała babcia po komasacji dokonanej przez Janusza Regulskiego z Zarybia. Przed komasacją gospodarze mieli pola – długie wąskie pasemka - porozrzucane w kilkunastu różnych miejscach wsi. Nasze pole po komasacji miało 12,5 hektara – byliśmy jednymi z największych gospodarzy w Żółwinie.






Komentarze użytkowników


Józefina. (17-07-2015 14:21)

Piękne wspomnienia,szkoda że jest coraz mniej takich ludzi co mogliby powspominać tamte czasy.Apropo pan Cackowski świetnie wygląda jak na swoje lata.Dawno go nie widziałam,pozdrawiam.


maciej (04-07-2014 11:11)

Ciekawy jestem losów pamiętnika tego rosjanina, może jest gdzies dostępny?




barometr

Jakie jest twoje ulubione miejsce spacerów?

Las Młochowski
Teren ANR przy Szkolnej
Podkowa Leśna
Las między Słoneczną a Szkolną



podpatrzone






partnerzy   |   kontakt

Żółwin pl - serwis internetowy mieszkańców Żółwina - © 2018 IKE - Usługi Literackie


Warning: Unknown: Your script possibly relies on a session side-effect which existed until PHP 4.2.3. Please be advised that the session extension does not consider global variables as a source of data, unless register_globals is enabled. You can disable this functionality and this warning by setting session.bug_compat_42 or session.bug_compat_warn to off, respectively in Unknown on line 0