Żółwin, mazowieckie Żółwin, mazowieckie

czwartek, 04 czerwca 2020

o wsi Żółwin, mazowieckie z przeszłości Żółwin, mazowieckie aktualności Żółwin, mazowieckie wspólne sprawy Żółwin, mazowieckie relaks Żółwin, mazowieckie OSP Żółwin, mazowieckie za miedzą

Z przeszłości

ŻÓŁWIN POD STRZECHĄ

Czołgi wyjechały z lasu

1 sierpnia 1944 r. rano – akurat kosiliśmy zboże u Bonieckiego - przyszedł Józef Iwanowicz, który mieszkał obok szosy katowickiej, i powiedział, że widział poprzedniego dnia uciekających na Mszczonów Niemców. Wieczorem zobaczyliśmy żyrandole rakiet nad Warszawą – takie pociski oświetlające teren zrzucane przez samoloty. Było bardzo ciepło, wyszliśmy na pole, położyliśmy się i patrzyliśmy w rozjaśnione niebo. Następnego dnia znowu przyszedł Iwanowicz z wieścią, że Niemcy wracają. Pytał ich, dokąd jadą, a oni mu odpowiedzieli: - Do Warszawy na rzeź.

Jeszcze przed powstaniem zamieszkały u nas dwie rodziny z Warszawy, w tym dwie dziewczyny – jedna miała szesnaście lat, druga osiemnaście. Gdy zniknęły, ich rodzice powiedzieli: - Wyjechały do Warszawy na powstanie. Nigdy ich już nie zobaczyłem. W czasie powstania i po jego upadku do Żółwina przywędrowało wiele osób z Warszawy – w prawie każdym domu znalazło się miejsce dla uciekinierów.

Kiedyś wyjechaliśmy z ojcem w pole wozem, do którego były przywiązane krowy. Mijając jedną ze stodół, zobaczyliśmy chroniącego się przed deszczem mężczyznę w pałatce (wojskowym płaszczu). Przejechaliśmy obok, nie zwracając na niego uwagi. Po godzinie nieznajomy przyszedł do nas na pole, zaczął rozmawiać z ojcem po rosyjsku – ojciec ten język dobrze znał z carskiego wojska.

Mężczyzna powiedział, że jest radzieckim majorem, dostał się do niewoli i uciekł z transportu w okolicach Gdańska. Stamtąd przedostał się aż do Żółwina. Rosjanin przyszedł do nas na kolację, potem nosiliśmy mu jedzenie. Ukrywał się w stercie słomy na polu Witaczka po zachodniej stronie obecnej Szkolnej. Pewnego razu kilku Niemców polujących na zające urządziło sobie odpoczynek przy kryjówce rosyjskiego oficera. Opowiadał nam, że był przeziębiony i okropnie kasłał, ale wtedy zdusił w sobie kaszel. Był przygotowany na śmierć – gdyby Niemcy go znaleźli, wysadziłby siebie i ich granatem, który nosił stale przy sobie. Ojciec chciał mu jakoś pomóc, poszedł do znajomego wójta Nadarzyna, opowiedział o Rosjaninie i poprosił: - Władek, załatw mu kenkartę. Po wyrobieniu dokumentu zbiegły jeniec rąbał drewno w piekarni przy Helenowskiej w Podkowie. Tam zastało go wyzwolenie.

Rosjanin każdego dnia zapisywał w zeszycie swoje przeżycia. Nie wiem, w jaki sposób ten zeszyt znalazł się na strychu naszego domu. Wiele lat po wojnie w gazecie napisano o ukrywającym się w Żółwinie jeńcu i jego pamiętniku. Ta gazeta do niego dotarła, odwiedził nas. Mówił, że nie mógł przyjechać po wojnie, bo osiem lat siedział w więzieniu
(w ZSRR represjonowano żołnierzy i oficerów, którzy dostali się do niemieckiej niewoli). Przywiózł nam prezenty – ja dostałem od niego białą płócienną koszulę ze stójką z haftem. Podziękował za pomoc i zabrał ze sobą pamiętnik.

16 stycznia 1945 r. Niemcy uciekli z Nadarzyna do Żółwina, byli w naszej wsi jeszcze o jedenastej następnego dnia. A o pierwszej po południu z lasu – obecną ulicą Nadarzyńską – wyjechały ruskie czołgi. Poprzedniego wieczora słyszeliśmy okropne wybuchy w lesie. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Po przejechaniu czołgów razem z kilkoma kolegami poszliśmy sprawdzić. Okazało się, że Rosjanie zaatakowali bazę, w której stacjonowali Niemcy – tam gdzie dziś jest "Mazowsze". W lesie Niemcy mieli magazyny amunicji, materiałów wybuchowych i paliwa. Bardzo pilnowali tego terenu. Gdy pokazał się na nim jakiś Polak, już nie wracał do domu – od razu był rozstrzeliwany. Nazbieraliśmy mnóstwo rozmaitych lontów, zapalników i przynieśliśmy je do domów.

Wysłuchał i spisał: Krzysztof Pilawski






Komentarze użytkowników


Józefina. (17-07-2015 14:21)

Piękne wspomnienia,szkoda że jest coraz mniej takich ludzi co mogliby powspominać tamte czasy.Apropo pan Cackowski świetnie wygląda jak na swoje lata.Dawno go nie widziałam,pozdrawiam.


maciej (04-07-2014 11:11)

Ciekawy jestem losów pamiętnika tego rosjanina, może jest gdzies dostępny?




barometr

Jakie jest twoje ulubione miejsce spacerów?

Las Młochowski
Teren ANR przy Szkolnej
Podkowa Leśna
Las między Słoneczną a Szkolną



podpatrzone






partnerzy   |   kontakt

Żółwin pl - serwis internetowy mieszkańców Żółwina - © 2020 IKE - Usługi Literackie


Warning: Unknown: Your script possibly relies on a session side-effect which existed until PHP 4.2.3. Please be advised that the session extension does not consider global variables as a source of data, unless register_globals is enabled. You can disable this functionality and this warning by setting session.bug_compat_42 or session.bug_compat_warn to off, respectively in Unknown on line 0