Żółwin, mazowieckie Żółwin, mazowieckie

piątek, 28 lutego 2020

o wsi Żółwin, mazowieckie z przeszłości Żółwin, mazowieckie aktualności Żółwin, mazowieckie wspólne sprawy Żółwin, mazowieckie relaks Żółwin, mazowieckie OSP Żółwin, mazowieckie za miedzą

Z przeszłości

TRZY ŚWIATY

. Szkoła uczyła nie tylko gotowania, ale także sztuki podawania do stołu i zachowania przy stole. Poza tym uczono w niej sprzątania, prania w baliach z desek wybitych cynkową blachą, szycia na maszynie. Szkoła była bardzo dobrze wyposażona w sprzęt gospodarstwa domowego., cieszyła się wielką popularnością. Uczennice – były wśród nich dziewczyny nie tylko z Żółwina, ale także z Owczarni, Starej Wsi, Podkowy, Turczynka i Brwinowa – płaciły za naukę, przynosiły z domu część produktów – głównie ziemniaki i woszczyznę.

U hrabianki

Moja babcia nosiła jajka, mleko, śmietanę, sery do drewnianej willi hrabianki (Scipio del Campo). Latałam razem z nią. Hrabianka była niedużą, szczupłą, bardzo miłą staruszką ze spiętymi w kok włosami, chodziła w sukniach po kostki. Dobrze mówiła po niemiecku, co pewnie przydało się jej w czasie okupacji. Hrabianka miała służbę: pokojówkę i kucharkę. W pokojach stały stare eleganckie meble.

Przed pierwszą komunią chodziłam z innymi dziećmi z Żółwina na nauki do kościoła w Brwinowie. Mam komunijne zdjęcie. W maju młodzież zbierała się pod figurkami w Żółwinie, Kopanej, Tereni i krzyżem przy obecnej ulicy Słonecznej - odmawiano litanię do Matki Boskiej, śpiewano pieśni. W czerwcu wspólnie odmawiano litanię do Pana Jezusa. Kółko różańcowe prowadziła Zosia Bieganowska.

Gdy wybuchła wojna, majątek po Natansonie przejął Henryk Witaczek. W czasie okupacji urządzał w spichrzu, tam gdzie dziś jest „Wolta”, choinki dla wszystkich dzieci. Bawiliśmy się, dawano nam jakieś prezenty. Witaczek interesował się mieszkańcami Żółwina – przychodził do potrzebujących pomocy z żoną i córką. Gdy dowiedział się, że mój ojciec jest chory, zjawił się parę razy w naszym domu, płacił za leczenie. Niestety, ojciec zmarł 4 sierpnia 1944 r. – na początku powstania w Warszawie.

Dostałam od ojca angielski patefon, miałam mnóstwo płyt. Chodziłam z tym sprzętem do domów koleżanek. Jedna z nich – Krystyna Frej - mieszkała w Tereni.

ANDRZEJ FREJ

Na przednówku

Urodziłem się w 1925 r. w Tereni. Mój ociec, Piotr Frej, z bratem Janem i matką (dziadka nie pamiętam) przyjechali tu z Gołąbek pod Warszawą. Ożenili się z siostrami Zofią i Janką Brzezińskimi. Dostali od teścia po trzy morgi ziemi – pasy od Granicznej do pól urszulińskich. W domu było nas siedmioro dzieci. Obsiewało się pole ziemniakami i żytem. Koń zjadał sporo zboża i na przednówku bywało ciężko. Ojciec musiał dorabiać jako murarz. Terenia liczyła wtedy chyba 11 numerów. Obok znajdował się majątek Kopana należący do Buksowicza, jego dom i dawne czworaki zachowały się do dziś.

Żółwin był przed wojną biedną wsią, przy obecnej ulicy Nadarzyńskiej stał tylko jeden murowany dom pod dachówką – Bieganowskich. Co jakiś czas przyjeżdżał samochód z czerstwym pieczywem, które sprzedawano mieszkańcom Żółwina, bo nie sprzedało się gdzie indziej. Po szkole czepialiśmy się samochodu przy krzyżu – u zbiegu Słonecznej i Południowej.

Sołtys Tereni Andrzej Olejnik pracował jako murarz w Zarybiu. Organizował nagonkę dla myśliwych, w tym Janusza Regulskiego, polujących na zające i kuropatwy. Kiedyś brałem udział w takiej nagonce – dostałem za to złotówkę. Szliśmy na kopańskie pola, tworzyliśmy wielkie koło, które stopniowo zamykaliśmy, naganiając zające i kuropatwy. Wtedy nie było ani dzików, ani bażantów.

Ze szkoły na przymusowe roboty

Mój najstarszy brat Henryk uczył się w domu Józefa Heymana, obok pałacu Regulskiego. Ja już poszedłem do szkoły u Górczyńskich. W klasie wisiały portrety, z pewnością był wśród nich portret Piłsudskiego, który zmarł, gdy byłem w trzeciej klasie. Siedziałem w ławce z Chojnackim, jego imię wyleciało mi już z głowy. Był z czworaków, bardzo skromnie ubrany, trochę zaniedbany, nie miał przyborów, ale dobrze się uczył. Pamiętam, jak parami poszliśmy całą szkołą na choinkę do domu hrabianki. Zmieściliśmy się wszyscy w dużym pokoju z przystrojoną choinką na piętrze jej domu, śpiewaliśmy piosenki, pewnie dostaliśmy po cukierku.

Siedmioklasową szkołę podstawową kończyłem w Kostowcu





Komentarze użytkowników


Józefina. (17-07-2015 14:15)

P.Józefie,widocznie pan nie pochodzi z Żółwina,bo Hrabiankę każdy znał,kto mieszkał w Żółwinie.Pozdrawiam.Mieszkanka urodzona i mieszkajaca do dziś w Żółwinie.


Andrzej (02-12-2014 12:00)

Piękna historia i wiele ciekawych informacji. Życzę wszystkiego dobrego dla Państwa Frejów. Gratulacje dla autora za poświęcony czas i kawał dobrej roboty.


Ewa (25-11-2014 12:12)

Z zapartym tchem czytałam historię Mojego Kochanego Żółwina w którym mieszkam od urodzenia/50 lat/ i jestem zadowolona że Państwo Stefania i Andrzej Frejowie zechcieli się Nią podzielić i przekazać.


Józef (10-04-2014 10:42)

Wielkie dzięki za utrwalenie tych wspomnień. Myślę, że trzeba koniecznie zachować co można, bo jest to samo jądro historii. Opis dziejów narodowych ograniczony jedynie do chronologii stoczonych bitew jest bardzo niepełny.
Nie zrozumiałem, o kogo chodzi tutaj pod określeniem "Hrabianka"?


Halina (10-10-2013 01:37)

piekne wspomnienia pa.Frejow.Ja mieszkalam w Zolwinie obecnie w Kanadzie.cos pieknego .Pozdrawiam mieszkancow wsi Zolwin.




barometr

Jakie jest twoje ulubione miejsce spacerów?

Las Młochowski
Teren ANR przy Szkolnej
Podkowa Leśna
Las między Słoneczną a Szkolną



podpatrzone






partnerzy   |   kontakt

Żółwin pl - serwis internetowy mieszkańców Żółwina - © 2020 IKE - Usługi Literackie


Warning: Unknown: Your script possibly relies on a session side-effect which existed until PHP 4.2.3. Please be advised that the session extension does not consider global variables as a source of data, unless register_globals is enabled. You can disable this functionality and this warning by setting session.bug_compat_42 or session.bug_compat_warn to off, respectively in Unknown on line 0