Żółwin, mazowieckie Żółwin, mazowieckie

środa, 19 grudnia 2018

o wsi Żółwin, mazowieckie z przeszłości Żółwin, mazowieckie aktualności Żółwin, mazowieckie wspólne sprawy Żółwin, mazowieckie relaks Żółwin, mazowieckie OSP Żółwin, mazowieckie za miedzą

Aktualności

Dożynki w pałacu 1948

(15.08.2012)

- Uczestnicy dożynek nie mogli długo wytrzymać przy stołach i natychmiast zaczęli tańczyć, jak tylko nadarzyła się okazja – zarejestrowany na profesjonalną taśmę magnetofonową reportaż Centralnej Rozgłośni Polskiego Radia "z uroczystości dożynkowych w państwowym majątku Żółwin należącym do Państwowego Instytutu Jedwabniczego w Milanówku" przeniósł mnie na siedemnaście minut do 8 sierpnia 1948 r.

Audycję rozpoczyna relacja dziennikarki: "Biały ganek pałacu jest pełen gości. Honory domu czyni administrator tego majątku obywatel Pawlak Jerzy. Ale orkiestra już się rozegrała. Brama pałacowa otwiera się. Barwny korowód przodownic wkracza na dziedziniec. Niosą kolorowe wieńce uwite ze zbóż i przetykane kolorowymi kwiatami".

Jak w folwarku

Ten opis dokładnie oddaje początek uroczystości dożynkowych organizowanych w folwarkach. Bo dożynki narodziny się w XVI w. w folwarku, dopiero pod koniec XIX w. zaczęli je obchodzić gospodarze. Nazwa uroczystości pochodzi od słowa żąć (ścinać zboże). Dożynki były formą podziękowania robotnikom folwarcznym za pracę. Gospodarzem święta plonów był dziedzic, który podejmował żniwiarzy we dworze. To był jedyny dzień w roku, kiedy wyrobnice i parobkowie mogli przekroczyć próg pańskiego domu – dziedzic częstował ich jadłem, piwem i wódką, sprowadzeni przez niego grajkowie przygrywali biesiadnikom do tańca.

W dniu dożynek dziedzic stawał na ganku, zaś robotnicy folwarczni przed zamkniętą bramą dworu. Na czele dożynkowego korowodu ustawiały się przodownice – tak w folwarku nazywano młode dziewczęta, panny, które "przodkowały" w robocie. To one niosły tradycyjne wieńce uwite ze zbóż i kwiatów. To one śpiewały najważniejszą dożynkową pieśń "Plon niesiemy, plon", w której były słowa: "Otwórzcie nam panie wrota/ bo niesiemy zboże ze szczerego złota".

Te same słowa piosenki słychać w wykonaniu przodownic wchodzących na dziedziniec żółwińskiego dworu (pałacu). Jednak nie było już w nim dziedzica – należący od 1940 r. do Henryka Witaczka folwark został upaństwowiony, podobnie jak założone przez rodzeństwo Witaczków (Henryka i Stanisławę) zakłady jedwabnicze w Milanówku. W pieśni przodownic dawne folwarczne wersy, np. "Otwórzcie naszego pana białe okiennice/ prowadzimy z pola naszą przodownicę", mieszały się z nowymi, związanymi z powojennymi realiami politycznymi: "Delegacje związków bardzo o nas dbają/ Jest wesoło, kiedy przyjeżdżają".

W roli dziedzica

Na ganku pałacu na korowód dożynkowy oczekiwał gospodarz dożynek - administrator państwowego majątku Jerzy Pawlak. To on odebrał wieńce od przodownic i - jak dawniej dziedzic - powiedział: - Przez cały rok wykonywałyście moje polecenia, dziś ja będę spełniał wasze rozkazy.

Obok administratora stali goście: wiceprzewodniczący Powiatowej Rady Narodowej w Grodzisku Mazowieckim (Żółwin był jeszcze w powiecie grodziskim), prezes powiatowej spółdzielni Samopomoc Chłopska, przedstawiciele partii politycznych.

Dożynki w Żółwinie były wyróżnieniem za to, że pracownicy gospodarstwa jako pierwsi ze wszystkich gospodarstw państwowych w powiecie grodziskim zakończyli zbiór żyta i osiągnęli "180 procent wydajności w pracy na roli i w ogrodzie".

Gospodarz dożynek powitał przodownice, "dzielnego kowala" Józefa Ciocha oraz idącą także w korowodzie Stanisławę Witaczek, wciąż jeszcze wówczas kierującą upaństwowionymi zakładami jedwabniczymi, i pracowników "Milanówka".

- Milanówek może się poszczycić swoim Żółwinem. Tutaj jest siedlisko hodowli morwy. Morwy, która będzie się rozchodzić z Żółwina na cały kraj i popularyzować hodowlę jedwabnika – mówił Jerzy Pawlak, nie wspominając jednak, że ojcem tych sukcesów był Stanisław Witaczek.

Panna Stasia hasa wesoło

Po oficjalnych przemówieniach, trzykrotnym okrzyku "Niech żyje!" na cześć prezydenta Rzeczypospolitej Bolesława Bieruta administrator majątku zaprosił "pracowników Żółwina i fabryki milanowieckiej na skromną zakąskę, na chleb i sól pod dachem naszego dworu".

Reporter Polskiego Radia dostrzegł, że poza "chlebem i solą" na stołach znalazło się "kilka kieliszków wódki". Trunek nie był jednak zbyt kuszący. Reporter relacjonował:

- Uczestnicy dożynek nie mogli długo wytrzymać przy stołach i natychmiast zaczęli tańczyć, jak tylko nadarzyła się okazja. Orkiestra dzielnych naszych żołnierzy od ucha zacina polkę. Sześćdziesiąt par tańczy w wielkiej sali dworu. Największym powodzeniem cieszą się przodownice pracy. Jedna z nich, z wianuszkiem pięknych kwiatów, panna Stasia Wieczorek, hasa wesoło ze Stanisławem Zagrajkiem, traktorzystą tego majątku.

Reporter przerwał pląsy tej pary. Gdy zapytał Stanisławę Wieczorek, jak to się stało, że została przodownicą, ona skromnie odpowiedziała: "Wiązałam, zestawiałam, do maszyny stawałam". Jej partner wyjaśnił, że Żółwin zakończył najwcześniej żniwa w powiecie, bo pracowano w gospodarstwie "od świtu do słońca zachodu".
Krzysztof Pilawski
Tekst chroniony prawem autorskim. Żadna jego część nie może być powielana i rozpowszechniana bez zgody autora.




barometr

Jakie jest twoje ulubione miejsce spacerów?

Las Młochowski
Teren ANR przy Szkolnej
Podkowa Leśna
Las między Słoneczną a Szkolną



podpatrzone






partnerzy   |   kontakt

Żółwin pl - serwis internetowy mieszkańców Żółwina - © 2018 IKE - Usługi Literackie


Warning: Unknown: Your script possibly relies on a session side-effect which existed until PHP 4.2.3. Please be advised that the session extension does not consider global variables as a source of data, unless register_globals is enabled. You can disable this functionality and this warning by setting session.bug_compat_42 or session.bug_compat_warn to off, respectively in Unknown on line 0